sobota, 9 maja 2015

#1 Miło mi cię poznać.

Zaczyna się czerwiec, mój ulubiony miesiąc. Kończę 1 klasę znienawidzonego liceum w Legnicy do którego zmusili mnie rodzice, nim mieliśmy wypadek . Jestem sierotą, przeżyłam z młodszym bratem Maxem, ale jego już również nie ma przy mnie. Adoptowali go Niemcy, pozostawiając mnie na pastwę losu. Koniec użalania się nade mną. Wezmę się w garść, miesiącami tak mówię będąc rano jeszcze w łóżku. Wygramoliłam się z niego i podeszłam do szafy, wyciągając ciuchy na dzisiaj (LINK). Ubrałam się leniwie, schodząc po schodach zauważyłam listonosza wchodzącego na moją posesję.
- Dzień Dobry panienko! - uśmiechnął się, pokazując śnieżnobiały szereg zębów. Podał mi list i odszedł.
Leniwie udałam się do kuchni. Na śniadanie zrobiłam moje ulubione danie, które nauczyła mnie mama, gdy miałam 7 lat. Jedząc jajecznicę, zaczęłam czytać list.

Masz ochotę zostać profesjonalnym fotografem?
Ten kurs jest idealnie dla Ciebie!
Jutro o 16 w świetlicy, pierwsze spotkanie.
Czekamy! :)

Postanowiłam iść, nie zaszkodzi mi. Rozwinę swoją pasję. Wzięłam deskorolkę i pojechałam w stronę szkoły. Podjeżdżając pod próg szkoły zeskoczyłam z deski i weszłam do środka udając się do mojej szafki. Zostawiłam mój "pojazd". Pierwszą lekcją była matematyka, usiadłam w mojej ławce z Elizą, klasową prymuską. Przyszedł nauczyciel, oddał nam klasówki, omówił je. Reszta lekcji minęła leniwie. Późniejsze lekcje minęły nie za dobrze. Biolog krzyczał, jak zwykle. Przyszedł czas na moja ulubioną lekcję, sztukę. Weszłam do klasy i wyjęłam teczkę z moimi fotografiami, aby pokazać je nauczycielce. Omówiliśmy temat, usłyszałam dzwonek. Pozostali wybiegli z klasy, wtedy podeszłam do nauczycielki i pokazałam jej moje prace. Pani Nowak oglądała je w skupieniu i nic nie mówiła, W końcu wydusiła słowa.

- Anastazjo, jakie to - przerwała - cudowne. W tych fotografiach jest tyle emocji. Cudowne!
- Dziękuję proszę pani - odchrząknęłam.
- Jutro jest kurs fotograficzny w świetlicy, który prowadzić będzie moja przyjaciółka. Przyjdź. I pokaż jej te obrazy. Będzie zachwycona. Tak w ogóle myślałaś, żeby tam pójść?
- Tak, myślałam. Zdecydowałam się, że pójdę. Podszkolę się trochę. Muszę już iść, do widzenia!
Wybiegłam z klasy, potrącając parę osób po drodze. Idąc korytarzem, zastanawiałam się jak to by było, gdybym nie przeżyła wraz z rodzicami. Byłoby inaczej, żadnych problemów, wycieczek ze znajomymi. Śmierć dodatkowej osoby, nic by nie zmieniła.

~*~

Koniec lekcji, ulubiony mój czas. Wzięłam moją deskorolkę i wyszłam ze szkoły. Jadąc do domu, wstąpiłam do supermarketu po najpotrzebniejsze rzeczy. Miałam w planach zrobić kolację. Gdy wychodziłam z sklepu, przypadkiem wpadłam na jakąś dziewczynę.
- Przepraszam.
- Nic nie szkodzi, Agata jestem. - odpowiedziała dziewczyna, uśmiechając się.
- Anastazja, miło mi cię poznać. W ramach przeprosin zapraszam na ciastko.
- Chętnie i tak nie mam co robić.
Kawiarnia znajdowała się nie daleko. Idąc rozmawiałyśmy o wszystkim, jakbyśmy się znały od dawna. Siadając przy stoliku, rozpoczęłyśmy konwersację.
- Opowiedz całą swoją historię - zagadnęłam, przyglądając się jej urodzie. Była niską blondynką o piwnym kolorze oczu. Miała lekką nadwagę, na pierwszy rzut oka. Gdy Agata opowiedziała o sobie, poprosiła mnie o to samo.
- Um, szczerze mówiąc nie mam za dużo do powiedzenia. Jestem sierotą, mieszkam sama. Mam jedną pasję fotografią. Tyle o mnie.
Wypiłyśmy kawę do końca, pożegnałyśmy się. Pognałam szybko do domu, mówiłam, że mam psa? Jeśli nie, to przepraszam. A więc tak, posiadam labradora, suczkę wabi się Nela. Dostałam ją na 13 urodziny, pokochałam ją od pierwszego wejrzenia. Wzięłam smycz i udałam się na spacer. Idąc chodnikiem, rozmyślałam o szkole, dziwne to. Skręcając w stronę parku, położyłam się na ławce uwalniając Nelę. Zasnęłam. Śniło mi się moje szczęśliwe dzieciństwo, kiedy miałam rodziców i brata. Nasze wspólne wyjazdy, problemy. Nagle poczułam język na policzku. Otworzyłam oczy i zobaczyłam mojego pupila, który domagał się pójścia do domu. Gdy dotarłam do domu,  odpięłam smycz Neli i poszłam do kuchni robiąc kolację dla mnie. Włączyłam radio i leciała moja ulubiona piosenka:

And I will stay up through the night/ I nie będę spać w nocy
Let's be clear, won't close my eyes/ Bądźmy szczerzy, nie zamknę oczu
And I know that I can survive/ Wiem, że mogę przetrwać 
I'll walk through fire to save my life/ Przejdę przez ogień, by ocalić swoje życie

Moim zamiarem było przygotowanie domowej pizzy, którą uwielbiałam. Gdy wsadziłam ją do pieca, postanowiłam się przebrać w piżamę i wybrać jakiś film. Wybrałam : Love, Rosie.. Poczułam zapach pizzy, więc wyjęłam ją z piekarnika, wyglądała smakowicie (LINK). Gdy zjadłam kolację, udałam się do łazienki, aby się wykąpać. Po 30 minutach byłam odświeżona. Wskoczyłam na łóźko, przykryłam się kołdrą. Grałam przez jakieś 15 minut w grę, odłożyłam laptopa i zasnęłam. Śniła mi się moja rodzina, tego nieszczęsnego dnia - nasz wypadek. Obudziłam się z krzykiem, cała spocona od strachu. Leżałam i rozmyślałam o rodzinie. Spojrzałam na zegar, godzina 5:52. Postanowiłam pobiegać. Ubrałam się w ulubiony dres z Adidasa, zeszłam na dół i zamknęłam dom. Biegłam ścieżką rowerową, czując, że ktoś mnie obserwuje. Obróciłam się, nikogo nie widziałam. Usłyszałam szelest liści, przyspieszyłam biegu, bojąc się, że to jakiś zboczeniec szuka ofiary. Coś wybiegło z krzaka i ujrzałam śliczną, lecz zaniedbaną kotkę. Wzięłam ją do domu, dałam jej pożywienie i mleko do picia. Postanowiłam nie iść do szkoły, raz nie zaszkodzi. Będę mogła iść na zakupy, porozwieszam plakaty o kotce, może znajdzie się jej właściciel. Wzięłam szybki prysznic i zaczęłam myśleć o grafice ogłoszenia. Sfotografowałam zwierzę. po obróbce zdjęć i przyklejeniu ogłoszeń na mieście, uznałam aby iść na porządnie śniadanie. Idąc do Starbucksa, zamówiłam sałatkę i gorącą czekoladę. Wiem, uznacie mnie za wariatkę, ale uwielbiam to zestawienie. Wychodząc zobaczyłam przystojnego, wysokiego chłopaka o brązowych tęczówkach.


-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Cześć! :)
Oto pierwszy rozdział, myślę że się spodobał.
Każdy rozdział będzie dodawany w piątek lub
w sobotę. A więc tak:
komentujcie i pozdrawiam! ;ppp

3 komentarze: