środa, 22 lipca 2015

Liebster Blog Award.

Cześć. a więc.

Zostałam nominowana do akcji Liebster Blog Award.
Blog, który mnie nominował to:


Dzięki Ewa za nominację.

Pytania na które muszę odpowiedzieć:

1. Czy jesteś dobrym człowiekiem?
Tak, raczej jestem. Choć nie wiem jak sądzą inni ludzie. 

2. Co cię denerwuje?
Najbardziej denerwują mnie ludzie, którzy oceniają inne
osoby po wyglądzie, po rzeczach które mają lub stanie majątkowym.

3. Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
Hm, nie wyobrażam sobie życia bez książek,
jedzenia i internetu.

4. Kto lub co sprawiło, że piszesz bloga?
Hmm, nuda. Zaczęłam pisać z nudy.

5. Ile czasu dziennie spędzasz przed komputerem?
To zależy od dnia. Maksymalnie spędzam od 4
do 5 godzin dziennie, ale wliczając przerwy.

6. Twój ulubiony kolor?
Moim ulubionym kolorem jest czarny.

7. Masz zwierzątko? Jak tak to jakie?
Tak, mam dwa psy i kanarki.

8. W czym jesteś dobra?
Możliwe, że jestem dobra w graniu w piłkę nożną,
fotografii i może malarstwie.

9.Do której klasy pójdziesz po wakacjach?
Pójdę do 1 klasy technikum.

10. Kot czy pies?
Oczywiście, że pies.



Pytania na które musicie odpowiedzieć:
1. Co cię skłoniło do założenia bloga?
2. Ulubiona cyfra? Czy ma jakieś znaczenie w twoim życiu?
3. Ulubiony youtuber i dlaczego?
4. Ulubiony rodzaj książek?
5. Jakie masz hasło do motywacji?
6. Twoja wymarzona praca i dlaczego?
7. Największy dotychczasowy sukces życiowy.
8. Do czego masz słabość?
9. Jak masz na imię? Podoba ci się?
10. Skąd pomysł na taki tytuł bloga?
Wywiad zakończony. Blogi, które nominuję to:

poniedziałek, 20 lipca 2015

#8 Uważaj na swojego przyjaciela

Zapraszam do przeczytania notatki!
Komentujcie, bo to wspiera moją pracę! :)

W poprzednim rozdziale:
Usiadłam obok przyjaciół, którzy jak zawsze byli ciekawscy. Opowiedziałam im to, że muszę się stawić u dyrektorka. Zadzwonił dzwonek. Kierowałam się smętnie w stronę gabinetu. Znalazłam go, poprawiłam bluzkę. Zapukałam, usłyszałam ciche ,,proszę'' i weszłam.
No to zaczyna się ostra jazda.

W dzisiejszym rozdziale:
Weszłam po cichu do gabinetu, zobaczyłam tam łysego mężczyznę z wąsem. Siedział jak król na swym skórzanym fotelu.
Pff, pewnie z szkolnych pieniędzy
Gdy mnie zobaczył, uśmiechnął się i skinął głową na znak, abym usiadła. Strzelałam knykciami ze stresu lub może z.. strachu? Nie sądzę, nigdy się nie bałam będąc u dyrektora na dywaniku. Teraz to całkiem coś innego. Może chodzi o sprawę chłopaka, którego pomalowałam flamastrem. Zaśmiałam się.
- Z czego się pani tak śmieje? Tutaj nie ma nic śmiesznego.
Z wyjątkiem twojej łysej głowy.
Znowu się zaśmiałam, to było dobre. Trzeba być poważnym, uśmiech znikł z mojej twarzy. W czasie, gdy dyrektor wypełniał coś na laptopie, rozmyślałam. Moim głównym celem było pójście na cmentarz i pomodlenie się za rodziców. Zrobię uroczystą kolację na cześć mamy i taty. Zaproszę Janka i Agatkę, poproszę brata o pomoc w przygotowaniach. Z rozmyśleń wyrwało mnie chrząknięcie mężczyzny, od razu spojrzałam na niego.
- Wie może panienka o co chodzi?
- Niestety, ale nie wiem. Jestem kompletnie zdziwiona.
- Nie powinnaś - mruknął - co się dzisiaj wydarzyło na matematyce?
O cholera, był tutaj.
Wolę się przyznać, przynajmniej będzie mniejsza kara. Może będzie tylko koza lub przeproszenie go? Powinno starczyć, choć obawiam się trochę konsekwencji. Pierwszy raz będzie dym, zawsze przychodząc do niego chwalono mnie.
- Uhm, tylko dorobiłam koledze parę piegów flamastrem. To był tylko głupi żart - mruknęłam.
- Taki głupi, że chłopak boi się wyjść z łazienki. Masz w tej chwili mu pomóc to zmyć.
- Dobrze, dobrze. Pomogę mu.
- To teraz marsz do niego. A poza tym dzisiaj zostajesz w kozie do 16. Możesz już iść.
Przewróciłam oczami i wstałam z niewygodnego krzesła. Cała zesztywniałam. Będąc przy drzwiach mruknęłam na odchodne:
- Bo lizus, sam nie umie się umyć.
Zamknęłam drzwi gabinetu i kierowałam się w stronę toalety męskiej. Zapukałam i weszłam, widok mnie nie zachwycił. Na podłodze siedział, Patryk, chłopak którego pomalowałam na twarzy. Siedział smutny i lekko zapłakany. Gdy usłyszał moje kroki spojrzał w górę, popatrzył przez chwilę i spuścił głowę. Podeszłam do niego i usiadłam po turecku obok. Położyłam dłoń na jego udzie i chrząknęłam:
- Przepraszam, źle zrobiłam.
Chłopak spojrzał na mnie swoimi czerwonymi od płaczu oczami. Zauważyłam, że piegi które mu namalowałam miał ciągle na twarzy. Udało mi się nie parsknąć z śmiechu, wyglądał komicznie i zarazem słodko.
- Wybaczam Ci. Choć nie musiałaś mi tego robić.
- Wiem, ale wiesz to był tylko żart - uśmiechnęłam się, a chłopak zrobił grymas zamiast uśmiechu.
- Wiem, wiem - zawiesił się - jakie masz teraz konsekwencje z tego?
- Dzisiaj zostaję po lekcjach do 16, nic szczególnego. A do tego mam ci się pomóc umyć.
Wstałam i podałam chłopakowi rękę. Złapał ją i uniósł się. Był wyższy ode mnie o głowę, miał czarne włosy i oczy koloru morskiego. Taki kontrast, dodawał mu uroku.
Opamiętaj się, nie czas na amory.
Podeszliśmy do umywalki, wzięłam papierowe ręczniki, w tym czasie kolega odkręcił kran. Dałam rękę pod strumień, krople muskały moją ciepłą skórę. Zamoczyłam ręczniki i zaczęłam myć chłopaka po twarzy. Chlapaliśmy się wodą, śmialiśmy się i rozmawialiśmy szczerze. Przeprosiłam go jeszcze raz i wyszłam. Miałam jeszcze 5 lekcji, które minęły dosyć szybko i spokojnie. Choć na polskim klasowa kujonka pokłóciła się z nauczycielką o jakąś bzdurę. Przynajmniej lekcja minęła na ich dyskusji. Ostatnia lekcja, czyli wf. Dziewczyny grały w siatkówkę, chłopcy w piłkę ręczną. Ja jak zwykle siedziałam, miałam jeszcze zwolnienie z zajęć. Przyglądałam się poszczególnym grupie, lecz nie zauważyłam nigdzie przyjaciela. Zdziwiło mnie to, gdyż była to jego ulubiona godzin szkolna.Zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z sali. Każdy poszedł do swojej szatni. Wzięłam plecak, nagle poczułam wibracje. Był to SMS z nieznajomego numeru.
Nieznany: Uważaj na swojego przyjaciela
Wystraszyłam się. Szybko usunęłam wiadomość. Kierowałam się w stronę szkolnej kozy. Usiadłam na ławce, która znajdowała się niedaleko klasy. Wyjęłam telefon i zaczęłam grać w aplikację, która nazywa się Cow Evolution. Poleciła mi to Agata, po 15 minutach przyszła nauczycielka, która miała się mną opiekować. Weszłyśmy do klasy i okazało się, że jako jedyną będę tutaj siedzieć godzinę. Usiadłam obok okna, które otworzyłam na oścież. Promienie słońca padały mi na twarz, ogrzewałam się tak. Rozmyślałam nad wszystkim. Nagle usłyszałam huk, ktoś mocno trzasnął drzwiami. Spadłam z krzesła, bo się huśtałam na nim. Podniosłam się i lekko tarłam bolące miejsce. Spojrzałam na osobę, był to Janek? Na początku zdziwienie i szok, przyjaciel zawsze był spokojny. Chłopak usiadł w środkowym rzędzie w ostatniej ławce. Napisałam do niego SMS.
A: Co ty tutaj robisz?
Przyjaciel rozglądał się po klasie i po chwili nasze wzroki spotkały się.
J: No siedzę, nie widać?
Odpuściłam dalszego wypytywania się co zrobił i jak się tutaj znalazł. Był jakiś dziwny, nieswoi. Zaczęłam wpatrywać się w sufit. Wybiła godzina o której mogłam opuścić kozę szkolną. Szybkim  krokiem wyszłam z sali i kierowałam się w stronę głównego wyjścia. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę, chciałam być jak najszybciej w domu. Jechaliśmy drogą, nagle kierowca się zatrzymał.
- Proszę Pana, to nie ta ulica.
- Wiem złotko - odwrócił się.
Zauważyłam w jego oczach gniew i pożądanie. Zaczęłam się bać. Szybko wybiegłam z samochodu i biegłam ile sił w nogach. Usłyszałam jego wrzask. Biegłam ile miałam sił w nogach, zatrzymałam się. Spojrzałam na nazwę ulicy, Rynkowa.
To nie mam daleko do domu.
Poszłam powolnym krokiem w stronę mojego mieszkania. Wyjęłam i włożyłam słuchawki do uszu. Włączyłam moją ulubioną playlistę. Pierwszą piosenką była Lean On. Zaczęłam nucić, bo była to mój drugi ulubiony utwór muzyczny. Gdy byłam w połowie playlisty, stałam pod drzwiami domu. Otworzyłam je i zakluczyłam, położyłam klucze na komodzie w salonie. Kierowałam się w stronę kuchni, stojąc w futrynie zauważyłam Agatę.
- Cześć, byłaś może na zakupach?
- Nie, zapomniałam - odchrząknęła - ale za 10 minut pójdę.
Skinęłam jej głową, podeszłam do szafki. Wyjęłam kubek, wzięłam sok jabłkowy i nalałam sobie do pełna. Wypiłam i poszłam do góry. Weszłam do mojego pokoju i rzuciłam torbą w kąt pokoju. Udałam się do łazienki, zsunęłam z siebie ubrania. Weszłam pod prysznic. Letnie krople wody muskały moją szorstką skórę. Zmyłam z siebie wszystkie problemy dzisiejsze. Otarłam się dokładnie ręcznikiem i założyłam bieliznę. Podeszłam pod wielką szafę. Uznałam, że ubiorę jakieś luźniejsze ciuchy w których będę mogła później spać. Wybrałam czarną bokserkę i szorty w serduszka.



Do tego na stopy założyłam puchate klapki. W takim ubiorze zeszłam na dół i kierowałam się w stronę kuchni. Otworzyłam lodówkę, była zapełniona. Uśmiechnęłam się pod nosem. Wyciągnęłam jajka, masło, szczypiorek, boczek. Zabrałam się za zrobienie jajecznicy. Pokroiłam w kostkę boczek i wrzuciłam go na patelnię. Pokroiłam od razu szczypiorek w paski. Wbiłam jajka, dodałam warzywa. Dodałam soli i pieprzu. Kolację miałam już prawie gotową, zostało przygotowanie kanapek. Wyciągnęłam z pojemnika chleb i posmarowałam go masłem. Całość ułożyłam na talerz i wzięłam go do ręki. Udałam się w stronę salonu, półmisek położyłam na stole. Włączyłam jakiś film, okazało się, że był to pt. ,,Miłość bez końca". Przez następne 2 godziny szlochałam i jadłam na zmianę. Po zobaczeniu projekcji, naczynie zaniosłam do zmywarki. Wzięłam szklankę i nalałam sobie wody. Położyłam ją na stole. Nagle usłyszałam szelest liści, wystraszyłam się. Podeszłam do drzwi balkonowych. W krzakach ujrzałam oczy, które świeciły się od promieni lampy. Postać wyłoniła się z rośliny i podeszła pod drzwi.
- Mam problem, musimy porozmawiać.
- Nie mamy o czym. Twoje zachowanie spierdoliło Cię na maksa.
- Ugh, daj porozmawiać Ana.
Wpuściłam chłopaka do środka. Oboje udaliśmy się w stronę salonu, aby usiąść na skórzanej kanapie.
- Mów co jest, nie mam czasu - prychnęłam.
Miałam czas, ale Janek mnie dzisiaj dosyć wkurzył.

-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Długo oczekiwany rozdział. Następny pojawi się
Za około dwa tygodnie, przepraszam.
Jest to spowodowane moim wyjazdem.

KONTAKT:
ask: zonecelestial
snapchat: blendziak

pozdrawiam, autorka Patrycja.



Komentujcie, bo dodaje mi to motywację do dalszego pisania! 

środa, 8 lipca 2015

#7 Zawsze będę inna, zawsze.

Zapraszam do przeczytania notatki!
Komentujcie, bo to wspiera moją pracę! :)

W poprzednim rozdziale:
Chłopak wyszedł z jadalni i poszedł odebrać. Usłyszałam rozmowę;
- Słucham, Radziej.....tak...rozumiem...to niesamowite..dziękuję bardzo - zakończył rozmowę.
Chłopak uradowany podszedł do mnie i powiedział:
- Słuchaj, mam bardzo dobrą wiadomość.

W dzisiejszym rozdziale:

Anastazja POV:
Max usiadł i uśmiechał się tak, jakby ktoś mu banana do ust wsadził. Przeraziło mnie to, pierwszy raz się tak mocno cieszy.
Może znaleźli sprawcę.
Brat wiercił się na krześle, przypomniało mi się jak matka mówiła do niego, że chyba ma owsiki w pupie. Zawsze było to zabawne, wtedy robił zniesmaczoną minę. Zaśmiałam się, a on popatrzył się na mnie i pokiwał głową z litości. Lubiłam ten stan, gdy mogłam spędzić czasz osobą z mojej rodziny, która została rozdzielona przez okrutny los. Chociaż ktoś został z rodziny, ktoś może mnie przytulić, pocieszyć, pogadać ze mną. Przynajmniej jest brat, zresztą mam też cudownych przyjaciół - Janka i Agatkę. Byle mam taką małą ekipę, mogę się wyszaleć. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Maxa.
- Księżniczko, nad czym się tak zastanawiasz?
Zakręciła mi się łza w kąciku oka, tak pieszczotliwie nazywał mnie tylko ojciec. Wiedział, że to był mój słaby punkt, odkąd wydarzył się wypadek. Pamiętny dzień, 20 czerwiec, wybierałam z rodzicami szkołę ponadgimnazjalną. Rozmawialiśmy o mojej przyszłości, o tym jak zostanę pediatrą[1]. Wiem wszystko co się wtedy wydarzyło, nienawidzę tego dnia. Nigdy nie mogę wyrzucić tego wypadku z pamięci. Zepsuło mi to wszystko psychikę, zmieniłam się. Gdy skończyłam rozmyślać, zaczęłam rozmowę z bratem:
- To co masz mi niesamowitego do powiedzenia?
- Znaleźli go, rozumiesz?
- Kogo znaleźli? - zapytałam rozkojarzona.
- Sprawcę wypadku.
Nie wiedziałam czy rozpłakać się czy skakać z radości. Ten człowiek zabił moich ukochanych rodziców. Spłynęła mi łza po policzku, brat to natychmiast zauważył. Wstał i podszedł, aby mnie przytulić. Wtuliłam się w jego masywne ramiona. Mówił, że chodził na siłownię, aby później obronić osoby, które tego potrzebują. Jest dobrym człowiekiem, rodzice zawsze mówili nam, że warto być miłym dla innych bo później ta pomoc powróci. Wychowali nas na uczciwych ludzi, tylko im za to dziękować. Zapewne pytacie się dlaczego dzisiaj tyle wspominam o rodzicach. Jutro są 3 lata po wypadku, zarazem też śmierci mamy Kornelii i ojca Dawida. Postanowiłam pójść na cmentarz, położyć bukiet kwiatów i pomodlić się za ich zmarłe dusze. Robiłam tak od roku, tęsknię za nimi.
- Wiesz co? Pójdę już spać, za dużo myśli mam.
- Dobrze Ci to zrobi, dobranoc - uśmiechnął się.
Odeszłam od stołu i wchodziłam powoli na piętro. Smętnym krokiem, kierowałam się w stronę mojego pokoju, Weszłam do niego i nagle dostałam wiadomość, był od Janka.
J: S.O.S.
Szybko włączyłam laptopa i weszłam na Skype, chłopak był dostępny. Usiadłam na podłodze. Po paru sekundach, wyświetliło się ogłoszenie, że przyjaciel do mnie dzwoni. Odebrałam połączenie i na ekranie zobaczyłam jego twarz. Wyglądała na zmartwioną, ale oczy były złe. Widać, że ta wiadomość przekaże coś ważnego.
- Ważna sprawa, chodzi o dziewczynę.
Więc pewnie mam mu pomóc ją zdobyć.
- No słucham, może ci pomóc ją zdobyć? - zadrwiłam.
Chłopak zmienił wyraz twarzy, zrobił się zły.
- Nie - warknął - chodzi o moją byłą dziewczynę.
- A, więc o to chodzi. Dręczy cię, prześladuje? - prychnęłam.
- Strzał w dziesiątkę - zrobił smutną minę - prześladuje mnie moja była, Sammy. Pisze mi ciągle smsy, w których wyznaję mi miłość, że pragnie do mnie wrócić.
- Nieciekawa sytuacja, ale jak ja mam w tym pomóc?
- Mam głupi pomysł.
Pff, jeszcze się przyznaje. 
- No mów, czekam z niecierpliwością - wzięłam kubek z wodą i zaczęłam pić.
- Będziesz przez parę dni udawać moją dziewczynę?
Wyplułam wodę z zdziwienia. Ja i Janek? Nie czuję wprawdzie nic do niego tzn. coś większego. Wolę zostać jego przyjaciółką, ale jeśli jemu na tym zależy, no to spróbujemy. Ale muszę pamiętać, jestem tylko do tego, aby Sammy się odczepiła. Nie liczę na nic więcej, strefa friendzone.
- Dobrze, ale jest jeden warunek.
Chłopak spojrzał na mnie swoimi wielkimi, piwnymi oczami. Widać było zdziwienie.
- J-j-j-jaki? - zaczął się jąkać.
- Nie całujemy się. I po tym dalej będziemy przyjaciółmi.
- No jasne - uśmiechnął się - nic więcej po tym nie będzie, tylko przyjaźń. Idź już spać, wyglądasz na strasznie zmęczoną. Dobranoc
- Tak, jasne. Dobranoc - pokazałam szereg białych zębów, a on odwzajemnił to.
Rozłączył się. Wstałam z podłogi i ruszyłam w kierunku łazienki. Wzięłam krótki prysznic, wyszczotkowałam zęby i rozczesałam włosy. Owinięta w ręcznik, weszłam do pokoju i stanęłam przed szafą szukając piżamę. Wybrałam szarą koszulkę z napisem ,,Just let me sleep'' i czarne, dresowe spodenki. Po wybraniu ubrania, włożyłam go i weszłam na łóżko. Wskoczyłam pod kołdrę, wzięłam laptopa na kolana. Przeglądałam blogi. gdy usłyszałam dźwięk powiadomienia na facebooku. Dostałam zaproszenie do znajomych, była to nieznana mi osoba - Sammy Kosznak.
Dziwne nazwisko
Przyjrzałam się dokładnie jej profilowi, ma Jasia w znajomych. Pewnie to ta była jego dziewczyna, co go prześladuje. Jest dosyć ładną dziewczyną, miała długie do pasa blond włosy i niezwykłe oczy koloru zielonego. Po przeglądnięciu jej zdjęć, można było również zauważyć, że jest szczupła i niska. Wyszłam z jej profilu, wyłączyłam laptopa i położyłam go na szafkę nocną. Podłączyłam go pod ładowarkę i zasnęłam.

~*~

Obudziłam się wczesnym rankiem, spojrzałam na zegar, który wskazywał 6;30. Wisiał na beżowej ścianie, uwielbiałam ten kolor. Resztę ścian zdobią białe pasma tapety. Tak, dzisiaj jest mój znienawidzony dzień, 20 czerwiec. Wyczołgałam się z mojego ulubionego mebla i poczłapałam w stronę łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą, nałożyłam lekki makijaż. Włożyłam moje kiczowate klapki, które wyglądem przypominały kolorowe misie. Zrzuciłam piżamę i w bieliźnie poszłam w stronę ogromnej szafy. Stałam przed nią z dobre 10 minut, ale w końcu wybrałam stylówkę dnia. Był to granatowy, koronkowy crop top i czarna rozkloszowana spódnica. Do tego wybrałam czarne vansy i plecak w kwiatki.


Z szafki nocnej wzięłam telefon komórkowy i wsunęłam go do kieszeni bocznej torby. Wyszłam z pokoju i zapukałam do pomieszczenia w którym znajdowała się przyjaciółka. Agata siedziała na krawędzi łóżka, wyglądała ślicznie. Miała na sobie bladoróżową koszulkę i czarne szorty z wysokim stanem. Założyła do tego czarne vansy, do całości ubrania miała torebkę przewieszaną przez ramię w kolorze granatowym. Dziewczyna widząc mnie uśmiechnęła się, wstała i podeszła, aby przytulić mnie. Zeszłyśmy razem na parter, aby przygotować śniadanie. Po 15 minutach posiłek był gotowy, zrobiłyśmy talerz kanapek i dzbanek herbaty malinowej. Po spożyciu, poszłam umyć zęby. Później z przyjaciółką wyszłyśmy z domu. Kierowałyśmy się w stronę szkoły, gdy obok nas zjawił się Janek. Przywitał się i ekipą doszliśmy pod budynek. Przyjaciele mają razem lekcję, a ja samotnie poczłapałam w stronę sali matematycznej. Nienawidziłam tej lekcji, była jedną z najgorszych. Gdybyśmy mieli inną nauczycielkę byłoby o wiele lepiej. Pani Lakisewicz zawsze krzyczała na nas, według jej toku myślenia, wszyscy są debilami. Zadzwonił dzwonek, wszyscy zajęli swoje miejsca, nauczycielka sprawdziła zadanie domowe i potem rozpoczęła się lekcja nudzenia się lub spania. Chłopak z którym siedziałam zasnął na lekcji, nikt tego nie zauważył. Flamastrem narysowałam mu piegi, wyglądał słodko. Nastąpił koniec lekcji, wychodząc klasa zauważyła to i zaczęła się śmiać.
Niech chociaż raz pocisną bekę z niego.
Kiedyś śmiali się ze mnie, bo jestem sierotą, bo brata mi adoptowali, bo jestem bogatą dziewczyną bez rodziców. Zawsze znaleźli powód na mnie, ignorowałam to wszystko. Chociaż było mi smutno, bo nie potrafią zaakceptować tym kim jestem i jaka jestem. Zawszę będę inna, zawsze. Pasowało mi to, bo nie jestem taka jak inne dziewczyny. Nie jestem plastikiem, nie jestem punkiem, nie będę taka jak one. Rozmyślałam tak i szłam w stronę Agaty i Janka. Siedzieli na ławce niedaleko klasy chemicznej. Usiadłam obok nich i zaczęliśmy rozmawiać. Po 5 minutach odkąd spędzałam z nimi czas, przyszła sekretarka.
- Anastazjo, muszę coś Ci przekazać.
- Dobrze, proszę pani. To słucham - uśmiechnęłam się.
- Dyrektor chciałby Cię zobaczy u siebie w gabinecie na początku lekcji - zdziwiłam się.
- Dobrze, przyjdę.
Usiadłam obok przyjaciół, którzy jak zawsze byli ciekawscy. Opowiedziałam im to, że muszę się stawić u dyrektorka. Zadzwonił dzwonek. Kierowałam się smętnie w stronę gabinetu. Znalazłam go, poprawiłam bluzkę. Zapukałam, usłyszałam ciche ,,proszę'' i weszłam.
No to zaczyna się ostra jazda.

-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Cześć, witam was z nowym rozdziałem! :)
Rozdział dodany dzisiaj. wystąpiła nowa osoba.

[1] pediatra - lekarz, który zajmuje się chorobami dzieci.

KONTAKT:
snapchat - blendziak, obecnie niedostępny.

NIE POSIADAM GRUPY, ALE MOGĘ
JĄ ZAŁOŻYĆ NA WASZĄ PROŚBĘ!


pozdrawiam, autorka.


Komentujcie, bo dodaje mi to motywację do dalszego pisania! 

czwartek, 2 lipca 2015

#6 Szok dla Agatki.

Zapraszam do przeczytania notki!
Pytajcie śmiało, komentujcie :)

A w poprzednim rozdziale:
Odłożyłam telefon na jej szafkę nocną. Usłyszałyśmy jak burczy jej w brzuchu, dziewczyna zaśmiała się. Wyszłam z jej pokoju i szybko udałam się do kuchni po naleśniki i syrop klonowy. Usłyszałam dzwonek do drzwi, spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam przyjaciela. Wpuściłam go do środka i pobiegł szybko na górę. Szłam schodami na piętro i kroczyłam do jej pokoju. Weszłam i położyłam jej talerz na jej kolanach. Zjadła szybko. Janek usadowił się na krześle bujanym, które stało w rogu. Agata zaczęła rozmowę:
- To będzie ciężka rozmowa.

Dzisiejszy rozdział:
- To będzie ciężka rozmowa.
Dziewczyna spojrzała na nas swoimi wielkimi, niebieskimi oczami. Widać było w nich smutek i iskierkę radości.
Ohoho, będzie poważnie.
Spojrzałam na Janka i Agatę. Chłopak uśmiechnął blado i skinął mi. Usiadłam wygodnie na pufie.
- Mów co jest, jestem ciekawy.
*rozmowa myśli*
A: Ah, Janek jak zawsze ciekawski
J: Ja to wszystko słyszę debilko! 
A: Od kiedy jestem debilką?
J: Od zawsze. Zresztą ja też jestem debilem.
*koniec*
- To no to powiem - przerwała - mój ojciec jest w szpitalu. Niby nie poważnie, ale jest problem. Gdy go znaleźli nieprzytomnego w domu, cytuję: ,,leżał w kałuży krwi z nożem w ręce''.
- Więc to było.. - powiedział Jasiek.
- To było planowane, chciał popełnić samobójstwo. Dlatego po pobycie w szpitalu, chcą wysłać go do psychiatryka. Myślę, że to dla niego będzie dobrze, zmądrzeje przynajmniej, prawda?
- Tak - odpowiedziałam z Jankiem chórkiem.
Przyjaciółka przytuliła nas, tworząc potrójny przytulas. Wyszłam z chłopakiem z jej pokoju i poszliśmy do kuchni. Usiadł na krześle, a ja w tym czasie przygotowałam dla niego kanapki i sok pomarańczowy. Postawiłam talerz na stole, a on zjadł wszystkie w około 5 minut. Po spożyciu posiłku, wstał i wyszedł na taras. Udałam się za nim i usiadłam na ławce obok niego. W ogródku miałam mały basen, rodzice wykopali go, abym mogła się nauczyć. Pomyślałam o tym, aby popływać w nim. Pobiegłam szybko do mojego pokoju i przebrałam się w strój kąpielowy.

http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=166638800

Wzięłam ręcznik z łazienki i poszłam na podwórko. Janek siedział dalej na ławce i rozmyślał pewnie nad czymś, nie przeszkadzałam mu w tym. Rozłożyłam leżak i położyłam na ręcznik. Wchodziłam powoli do basenu i naraz poczułam jak ktoś mnie popycha i wpadam z wielkim pluskiem. Odwróciłam się i zobaczyłam przyjaciela jak płacze ze śmiechu. Zdenerwowana ochlapałam go. Chłopak zdjął spodnie i bluzkę i wskoczył do wody. Pływaliśmy razem, chlapaliśmy się, topiliśmy się nawzajem. Zrobiło mi się zimno, więc wyszłam z basenu i położyłam się na ręczniku. Założyłam okulary i zasnęłam. 

~*~

Powoli wybudzając się, poczułam zimne ręce na plecach, był to Janek. Poczułam też pieczenie i ogromny ból.
- Stazyjkoo - zagadnął.
- Słucham Cię, Janeczkuuuuuu.
- Po pierwsze, masz cale plecy spalone. Po drugie, jest już 17.20. A po trzecie za 40 minut masz być na dworcu kolejowym.
- Cholera - krzyknęłam - szybko mnie budzisz. 
Zrobiłam zniesmaczoną minę, i pobiegłam szybko na górę. Wzięłam ciuchy, które rano miałam ubrane. Popstrykałam się moim ulubionym perfum i wybiegłam szybko z domu. 
Cholera, zapomniałam zamknąć dom.
Poszłam już spokojnie w stronę domu, po czym zakluczyłam dom. Zadzwoniłam po taksówkę, która po 10 minutach przyjechała. Powiedziałam kierowcy, gdzie ma dojechać. Po 20 minutach jazdy,wysiadłam z samochodu i zapłaciłam kierowcy. Weszłam głównymi drzwiami dworca, usiadłam na ławce. Spojrzałam na telefon.
17:45, no super. Tylko czekać
Grałam w jakieś gry na komórce przez 30 minut. Grając w ostatnią aplikację, ekran zasłonił mi cień. Podniosłam głowę i zobaczyłam sylwetkę młodego chłopaka, wyglądał na około 15 lat. Młodzieniec powiedział:
- No siostra, nie pamiętasz swojego brata?
Wtedy przyjrzałam się mu bardziej. Jego blond włosy zmieniły kolor na czarny, miał piwne oczy tak jak ja. Jest strasznie wysoki, wyższy ode mnie, pewnie ma z 180 cm. Ja przy nim to krasnoludek, mam tylko 165 cm.
- Jeju, pamiętam cię! Max, jak ja Cię dawno nie widziałam!
Miałam łzy w oczach, brat zresztą też. Wstałam i przytuliłam go mocno. Nie widziałam go od wypadku. Odsunęliśmy się od siebie i popłakałam się ze szczęścia. 
- Wydoroślałeś, jesteś taki wysoki.
- No tak, te 3 lata zrobiły swoje, a ty dalej taka niska - zaśmiał się.
Dałam mu kuksańca i skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Wychodząc z dworca, zadzwoniłam po taksówkę. Gdy przyjechała wsiedliśmy do niej i pojechaliśmy w stronę rodzinnego domu. Wychodząc z pojazdu, zapłaciłam kierowcy i poszłam w stronę drzwi. Brat w tym czasie wziął swoją walizkę i poszedł za mną. Otworzyłam drzwi i weszliśmy. 
- Janeeek, Agaata! Wróciliśmy!
Wchodząc do salonu,zauważyłam ich siedzących na kanapie i oglądających jakiś durny teleturniej. Zerwali się z miejsca, widząc mnie i moje rodzeństwo. Podeszli do niego, przypatrując się mu.
- Hej, hej! Nie jestem żadnym zboczeńcem - zrobił minę pedofila - jestem Max. Brat Anastazji - powiedział z uśmiechem.
- Wiemy to! Jestem Janek - podał mu rękę - przy okazji też umiem zrobić minę pedofila - pokazał ją.
- A ja Agata, miło mi - przytuliła go.
Zaprowadziłam brata do jego byłego pokoju. A ten wskoczył na jego łóżko, które miało pościel z Supermana. Nigdy przez te 3 lata nie byłam w jego pokoju, chciałam zostawić ten ,,porządek'' jaki miał. Zawsze przechodząc obok jego ,,królestwa'' wspominałam sobie jak mieszkał ze mną i rodzicami. Kłótnie jakie z nim miałam, zabawy w chowanego.. Ciekawi mnie to czy brat też ma jakiś niesamowity dar czy też nie, będę musiała z nim pogadać. 
- Rozpakuj się na spokojnie i przyjdź potem na kolację - uśmiechnęłam się.
Skinął głową i podszedł do walizki, otwierając ją. Wyszłam z pomieszczenia i udałam się na dół przygotowując kurczaka po chińsku. Uwielbiałam gotować, mając 12 lat mama dziennie mnie uczyła. Usłyszałam głos:
- Ja i Agata wychodzimy! Paa - krzyknął Jasiek.
- Okej, uważaj na nią!
Usłyszałam dźwięk zamykających drzwi. Gdy kolacja był gotowy, Max akurat wszedł do jadalni i zajął swoje miejsce. Jedząc posiłek, rozmawialiśmy, śmialiśmy się wspominając wydarzenia z przeszłości. Zapytałam brata:
- Gdzie pójdziesz teraz do szkoły?
Chłopak pomyślał i powiedział:
- W Niemcach skończyłem naukę w gimnazjum, więc chciałem iść do liceum na profil społeczno-prawny, chcę być prawnikiem tak jak tata. Będę prowadził dalej kancelarię rodzinną.
- To bardzo dobry pomysł - uśmiechnęłam się.
- Znaleźli już sprawcy wypadku?
- Eh, jeszcze nie - mruknęłam, a chłopak posmutniał.
Do teraz nie znaleźli winnego za śmierć naszych rodziców. Policja umorzyła sprawę, bo to było już 3 lata temu. Przez ten okres czasu, mogli już dawno go znaleźć. Ale nie, bo za mało dowodów. Rozmawialiśmy jeszcze przez 20 minut, nagle usłyszałam dźwięk telefonu domowego.
- Ja pójdę odebrać - skinęłam głową na znak zgody.
Chłopak wyszedł z jadalni i poszedł odebrać. Usłyszałam rozmowę;
- Słucham, Radziej.....tak...rozumiem...to niesamowite..dziękuję bardzo - zakończył rozmowę.
Chłopak uradowany podszedł do mnie i powiedział:
- Słuchaj, mam bardzo dobrą wiadomość.

-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Cześć! :) Oto rozdział, oczekiwany chyba.
Nie za długi, znowu. Nie miałam weny,
Rozdział pewnie beznadziejny.

Kontakt:
ask: zonecelestial
snapchat: blendziak - obecnie niedostępny, problemy XD

GRUPY NIE POSIADAM,
ALE JEŚLI CHCECIE MOGĘ
ZAŁOŻYĆ :)


pozdrawiam, autorka.