czwartek, 11 czerwca 2015

#4 Jest ważna sprawa.

Komentuj, zapraszam do czytania!
Przeczytaj notatkę pod rozdziałem! :)


W poprzednim rozdziale:

Wtem poczułam dłoń tej osoby na moim ramieniu. Nieznajomy powiedział:
- Nic ci nie zrobię, ze mną rozmawiałaś przez myśli - bałam się odwrócić, bo mógł być to jakiś zboczeniec, a nie chłopak w moim wieku.
- Nie bój się, nie jestem zboczeńcem. Odwróć się w moją stronę, proszę - czułam jego oddech na szyi. Wiem, że się uśmiechał, słyszałam jego myśli.
Odwróciłam i zobaczyłam mężczyznę, był to...

Dzisiejszy rozdział:

Był to Janek. Zaskoczyło mnie, bo widziałam inne włosy, kolor oczu. Przypomniałam sobie, te piękne piwne oczy, były jego. Chłopak usiadł obok mnie i razem czekaliśmy na autobus. Okazało się, że nie tylko mieszka na przeciwko mnie, ale byłą właścicielką tego domu była jego ciotka Grażyna. Nie znałam tej kobiety dosyć dobrze, ale co nie co wiedziałam. Szczególnie o problemach psychicznych i rzekomych duchach panujących w tym budynku. Z rozmyślań wyrwał mnie głos:
- Ana, wiem uznasz mnie za dziwnego w sprawie z tym czytaniem w myślach. Ale.. - przerwał warkot silnika nadjeżdżającego autobusu.

Janek POV:
Widząc jak Bartek i Leon odchodzą, udałem się na drugą stronę jezdni, aby podejść do niej i porozmawiać. Ona odeszła na przystanek i usiadła. Nie wiedziałem czy podejść, może uznała, że osoba z którą rozmawiała jest zboczeńcem lub psycholem. Niewiele myśląc, podszedłem do niej i położyłem dłoń na jej ramieniu. Dziewczyna bała się, poczułem to po zachowaniu. Odwracała się powoli, nie kryła zdziwienia jak widziała, że byłem to ja. Siedzieliśmy w ciszy. Gdy rozmyślała wyglądała niewinnie. Przypatrywałem się jej przez 5 minut, myśląc czy ją nie wystraszyłem. W końcu odważyłem jej się coś powiedzieć:
- Ana, wiem uznasz mnie za dziwnego w sprawie z tym czytaniem w myślach. Ale.. - przerwał mi autobus, który nadjeżdżał. Zepsuł mi tą cholerną chwilę, kiedy miałem jej wszystko wytłumaczyć.
Cały ten ,,dziwny dar'' , kolejne gówno. Wchodząc do pojazdu usiadłem obok niej, aby lepiej przyjrzeć się jej urodzie. Była niską dziewczyną o czekoladowych oczach, podobnych do moich. Miała dosyć długie, jasnobrązowe włosy sięgające do piersi. Wtedy zwróciłem uwagę na jej ubiór, jedno mi nie pasowało. Była to orteza na nodze, w którą ja ,,przez przypadek'' ją kopnąłem. Nie odzywaliśmy się do siebie, bo dziewczyna słuchała muzykę. Usłyszałem kawałek piosenki, był to mój ulubiony kawałek zespołu Nirvana - Smells Like Teen Spirit. Stary, dobry Rock nie myślałem, że tak drobna osóbka słucha takiego rodzaju muzyki. Autobus zatrzymał się na naszym przystanku i wysiedliśmy. dziewczyna kuśtykała, więc szedłem powoli. Zacząłem rozmowę:
- Ana, posłuchaj mnie - spojrzała na mnie i dała znak, że mnie słucha - Wiesz, zaczęło się od tego, że mój dar, otrzymałem tak jakby od moich rodziców, bili mnie w dzieciństwie i doznałem uraz mózgu. Leżałem tygodniami w szpitalu i zacząłem słyszeć głosy w mojej głowie. Okazało się, że słyszę myśli innych. Szukałem informacji na ten temat i ten dar ma tylko parę osób na świecie, ale większość ludzi uznaje ich za dziwaków, osoby psychiczne. O tobie się dowiedziałem od mojej ciotki, która mieszkała kiedyś w moim obecnym mieszkaniu, opowiedziała mi o waszej historii. Wiedziała, że czytasz w myślach, bo jakiś głos jej to oznajmił. Uznałem, że cie poszukam. Chciałem ci powiedzieć, że ten wypadek nie jest powodem twojego daru, tylko twoje geny. Byłaś 60 pokoleniem, po swojej pra[,,,]babci, mogłaś odziedziczyć ty lub twoje rodzeństwo o ile je miałaś.

Anastazja POV:
Chłopak tłumaczył mi całą historię, a ja słuchałam go z zaciekawieniem. Może to była prawda, może zwykłe kłamstwo. Postanowiłam to sprawdzić poszukałam w archiwum rodzinnym, który mój ojciec miał w swoim gabinecie na parterze. Gdy on prowadził swój monolog, doszliśmy pod swoje domy. Zakończył opowiadać mi tą historię i powiedział:
- Do zobaczenia i miłego wieczoru - odpowiedział i uśmiechnął się.
- Dziękuję i wzajemnie. Pa Jasiek! - przytuliłam go i zaczęłam kuśtykać w stronę drzwi.
Otworzyłam drzwi i z powrotem zamknęłam je. Spojrzałam na zegar, wskazywał godzinę 16;54. Przez tą ortezę przychodzę coraz to później do domu.  Udałam się do kuchni w celu zjedzenia sałatki, którą wczoraj sobie zamówiłam. Po spałaszowaniu, zadzwoniłam do lekarza.
- Dobry wieczór, doktor Wenger. W czym mogę pomóc?
- Dobry wieczór, z tej strony Anastazja Radziej. Mam pytanie w sprawie mojej nogi - odpowiedziałam.
- Mów śmiało.
- Kiedy mam termin. aby ściągnąć ortezę? - zapytałam nerwowo.
- Panienka może już jutro normalnie chodzić bez niej, chodź wolę, żeby pani przyszła na kontrolę.
- Dobrze, dziękuję. Do widzenia.
- Do widzenia - odpowiedział i się rozłączyłam.
Denerwowała mnie już ta kostką, próbowałam chodzić bez ortezy i normalnie wychodziło wszystko. Postanowiłam jutro już bez niej chodzić. Poszłam do góry do łazienki, ściągnęłam ,,przyrząd'' z nogi i nalałam wody do wanny. Weszłam do niej i leżałam przez dobre 15 minut. Nagle usłyszałam jak mój telefon dzwoni. Szybko wyszłam, owinęłam się ręcznikiem i szybkim krokiem wzięłam telefon do ręki i odebrałam. Okazało się, że dzwonili z jakieś reklamy, co mnie nie interesowało. Handlują chińskim gównem, a po dwóch dniach się to rozwali. Przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka. Wzięłam laptopa na kolana i zauważyłam, że ktoś mnie zaprosił był to Jan Dąbrowski. Przyjęłam zaproszenie i włączyłam film pt. ,,Straszny Film 3''. Ciągle się śmiałam. Odłożyłam laptopa na szafkę nocną, podłączyłam telefon i zasnęłam.

~*~

Obudziłam się o 6:00 z bólem brzucha. Nadszedł mój ,,ulubiony'' tydzień, tzn. niedyspozycja. Udałam się do łazienki, która była połączona z moim pokojem. Opisałam wam mój pokój? Jeśli nie to przepraszam. Jego ściany są pomalowane na beżowo. Wielkie, białe łóżko stoi na wprost wejścia, obok znajduje się szafka nocna. niedaleko wejścia na balkon stoi szafa. Przy oknie stoi szafka z całym sprzętem do aparatu są to obiektywy, statyw, torby, dodatkowy aparat. Wracając do poprzedniego, będąc już po wizycie w łazienki, usłyszałam pukanie.
- Jaki debil dobija się o 6;15 do drzwi?
Zobaczyłam przez okno zarys sylwetki, był to na pewno mężczyzna. Zeszłam na dół, otworzyłam drzwi i ujrzałam Janka z zapłakaną Agatką. Wzbudziło to zaniepokojenie. Zapytałam:
- Agata, Jaś co was sprowadza?
Przyjaciółka zaczęła bardziej chlipać, więc Jasiek wziął sprawy w swoje ręce.
- Słuchaj jest ważna sprawa, bo Agatka...

-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Hej, hej 8)
Także już jest 4 rozdział. Jak dla mnie
Rozdział jest nie za fajny. Nie miałam weny.
Wybaczcie. Następny rozdział postaram się
Napisać lepiej.

KONTAKT:
ask: zonecelestial
snapchat: blendziak

GRUPY NIE POSIADAM, TAKŻE
O TO NIE PYTAĆ NA ASKU :>


pozdrawiam, autorka Pati.

2 komentarze: