Zapraszam do przeczytania notki!
Pytajcie śmiało, komentujcie :)
A w poprzednim rozdziale:
Odłożyłam telefon na jej szafkę nocną. Usłyszałyśmy jak burczy jej w brzuchu, dziewczyna zaśmiała się. Wyszłam z jej pokoju i szybko udałam się do kuchni po naleśniki i syrop klonowy. Usłyszałam dzwonek do drzwi, spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam przyjaciela. Wpuściłam go do środka i pobiegł szybko na górę. Szłam schodami na piętro i kroczyłam do jej pokoju. Weszłam i położyłam jej talerz na jej kolanach. Zjadła szybko. Janek usadowił się na krześle bujanym, które stało w rogu. Agata zaczęła rozmowę:- To będzie ciężka rozmowa.
Dzisiejszy rozdział:
- To będzie ciężka rozmowa.
Dziewczyna spojrzała na nas swoimi wielkimi, niebieskimi oczami. Widać było w nich smutek i iskierkę radości.
Ohoho, będzie poważnie.
Spojrzałam na Janka i Agatę. Chłopak uśmiechnął blado i skinął mi. Usiadłam wygodnie na pufie.
- Mów co jest, jestem ciekawy.
*rozmowa myśli*
A: Ah, Janek jak zawsze ciekawski
J: Ja to wszystko słyszę debilko!
A: Od kiedy jestem debilką?
J: Od zawsze. Zresztą ja też jestem debilem.
*koniec*
- To no to powiem - przerwała - mój ojciec jest w szpitalu. Niby nie poważnie, ale jest problem. Gdy go znaleźli nieprzytomnego w domu, cytuję: ,,leżał w kałuży krwi z nożem w ręce''.
- Więc to było.. - powiedział Jasiek.
- To było planowane, chciał popełnić samobójstwo. Dlatego po pobycie w szpitalu, chcą wysłać go do psychiatryka. Myślę, że to dla niego będzie dobrze, zmądrzeje przynajmniej, prawda?
- Tak - odpowiedziałam z Jankiem chórkiem.
Przyjaciółka przytuliła nas, tworząc potrójny przytulas. Wyszłam z chłopakiem z jej pokoju i poszliśmy do kuchni. Usiadł na krześle, a ja w tym czasie przygotowałam dla niego kanapki i sok pomarańczowy. Postawiłam talerz na stole, a on zjadł wszystkie w około 5 minut. Po spożyciu posiłku, wstał i wyszedł na taras. Udałam się za nim i usiadłam na ławce obok niego. W ogródku miałam mały basen, rodzice wykopali go, abym mogła się nauczyć. Pomyślałam o tym, aby popływać w nim. Pobiegłam szybko do mojego pokoju i przebrałam się w strój kąpielowy.
http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=166638800
Wzięłam ręcznik z łazienki i poszłam na podwórko. Janek siedział dalej na ławce i rozmyślał pewnie nad czymś, nie przeszkadzałam mu w tym. Rozłożyłam leżak i położyłam na ręcznik. Wchodziłam powoli do basenu i naraz poczułam jak ktoś mnie popycha i wpadam z wielkim pluskiem. Odwróciłam się i zobaczyłam przyjaciela jak płacze ze śmiechu. Zdenerwowana ochlapałam go. Chłopak zdjął spodnie i bluzkę i wskoczył do wody. Pływaliśmy razem, chlapaliśmy się, topiliśmy się nawzajem. Zrobiło mi się zimno, więc wyszłam z basenu i położyłam się na ręczniku. Założyłam okulary i zasnęłam.
~*~
Powoli wybudzając się, poczułam zimne ręce na plecach, był to Janek. Poczułam też pieczenie i ogromny ból.
- Stazyjkoo - zagadnął.
- Słucham Cię, Janeczkuuuuuu.
- Po pierwsze, masz cale plecy spalone. Po drugie, jest już 17.20. A po trzecie za 40 minut masz być na dworcu kolejowym.
- Cholera - krzyknęłam - szybko mnie budzisz.
Zrobiłam zniesmaczoną minę, i pobiegłam szybko na górę. Wzięłam ciuchy, które rano miałam ubrane. Popstrykałam się moim ulubionym perfum i wybiegłam szybko z domu.
Cholera, zapomniałam zamknąć dom.
Poszłam już spokojnie w stronę domu, po czym zakluczyłam dom. Zadzwoniłam po taksówkę, która po 10 minutach przyjechała. Powiedziałam kierowcy, gdzie ma dojechać. Po 20 minutach jazdy,wysiadłam z samochodu i zapłaciłam kierowcy. Weszłam głównymi drzwiami dworca, usiadłam na ławce. Spojrzałam na telefon.
17:45, no super. Tylko czekać
Grałam w jakieś gry na komórce przez 30 minut. Grając w ostatnią aplikację, ekran zasłonił mi cień. Podniosłam głowę i zobaczyłam sylwetkę młodego chłopaka, wyglądał na około 15 lat. Młodzieniec powiedział:
- No siostra, nie pamiętasz swojego brata?
Wtedy przyjrzałam się mu bardziej. Jego blond włosy zmieniły kolor na czarny, miał piwne oczy tak jak ja. Jest strasznie wysoki, wyższy ode mnie, pewnie ma z 180 cm. Ja przy nim to krasnoludek, mam tylko 165 cm.
- Jeju, pamiętam cię! Max, jak ja Cię dawno nie widziałam!
Miałam łzy w oczach, brat zresztą też. Wstałam i przytuliłam go mocno. Nie widziałam go od wypadku. Odsunęliśmy się od siebie i popłakałam się ze szczęścia.
- Wydoroślałeś, jesteś taki wysoki.
- No tak, te 3 lata zrobiły swoje, a ty dalej taka niska - zaśmiał się.
Dałam mu kuksańca i skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Wychodząc z dworca, zadzwoniłam po taksówkę. Gdy przyjechała wsiedliśmy do niej i pojechaliśmy w stronę rodzinnego domu. Wychodząc z pojazdu, zapłaciłam kierowcy i poszłam w stronę drzwi. Brat w tym czasie wziął swoją walizkę i poszedł za mną. Otworzyłam drzwi i weszliśmy.
- Janeeek, Agaata! Wróciliśmy!
Wchodząc do salonu,zauważyłam ich siedzących na kanapie i oglądających jakiś durny teleturniej. Zerwali się z miejsca, widząc mnie i moje rodzeństwo. Podeszli do niego, przypatrując się mu.
- Hej, hej! Nie jestem żadnym zboczeńcem - zrobił minę pedofila - jestem Max. Brat Anastazji - powiedział z uśmiechem.
- Wiemy to! Jestem Janek - podał mu rękę - przy okazji też umiem zrobić minę pedofila - pokazał ją.
- A ja Agata, miło mi - przytuliła go.
Zaprowadziłam brata do jego byłego pokoju. A ten wskoczył na jego łóżko, które miało pościel z Supermana. Nigdy przez te 3 lata nie byłam w jego pokoju, chciałam zostawić ten ,,porządek'' jaki miał. Zawsze przechodząc obok jego ,,królestwa'' wspominałam sobie jak mieszkał ze mną i rodzicami. Kłótnie jakie z nim miałam, zabawy w chowanego.. Ciekawi mnie to czy brat też ma jakiś niesamowity dar czy też nie, będę musiała z nim pogadać.
- Rozpakuj się na spokojnie i przyjdź potem na kolację - uśmiechnęłam się.
Skinął głową i podszedł do walizki, otwierając ją. Wyszłam z pomieszczenia i udałam się na dół przygotowując kurczaka po chińsku. Uwielbiałam gotować, mając 12 lat mama dziennie mnie uczyła. Usłyszałam głos:
- Ja i Agata wychodzimy! Paa - krzyknął Jasiek.
- Okej, uważaj na nią!
Usłyszałam dźwięk zamykających drzwi. Gdy kolacja był gotowy, Max akurat wszedł do jadalni i zajął swoje miejsce. Jedząc posiłek, rozmawialiśmy, śmialiśmy się wspominając wydarzenia z przeszłości. Zapytałam brata:
- Gdzie pójdziesz teraz do szkoły?
Chłopak pomyślał i powiedział:
- W Niemcach skończyłem naukę w gimnazjum, więc chciałem iść do liceum na profil społeczno-prawny, chcę być prawnikiem tak jak tata. Będę prowadził dalej kancelarię rodzinną.
- To bardzo dobry pomysł - uśmiechnęłam się.
- Znaleźli już sprawcy wypadku?
- Eh, jeszcze nie - mruknęłam, a chłopak posmutniał.
Do teraz nie znaleźli winnego za śmierć naszych rodziców. Policja umorzyła sprawę, bo to było już 3 lata temu. Przez ten okres czasu, mogli już dawno go znaleźć. Ale nie, bo za mało dowodów. Rozmawialiśmy jeszcze przez 20 minut, nagle usłyszałam dźwięk telefonu domowego.
- Ja pójdę odebrać - skinęłam głową na znak zgody.
Chłopak wyszedł z jadalni i poszedł odebrać. Usłyszałam rozmowę;
- Słucham, Radziej.....tak...rozumiem...to niesamowite..dziękuję bardzo - zakończył rozmowę.
Chłopak uradowany podszedł do mnie i powiedział:
- Słuchaj, mam bardzo dobrą wiadomość.
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Cześć! :) Oto rozdział, oczekiwany chyba.
Nie za długi, znowu. Nie miałam weny,
Rozdział pewnie beznadziejny.
Kontakt:
ask: zonecelestial
snapchat: blendziak - obecnie niedostępny, problemy XD
GRUPY NIE POSIADAM,
ALE JEŚLI CHCECIE MOGĘ
ZAŁOŻYĆ :)
pozdrawiam, autorka.
- Ja i Agata wychodzimy! Paa - krzyknął Jasiek.
- Okej, uważaj na nią!
Usłyszałam dźwięk zamykających drzwi. Gdy kolacja był gotowy, Max akurat wszedł do jadalni i zajął swoje miejsce. Jedząc posiłek, rozmawialiśmy, śmialiśmy się wspominając wydarzenia z przeszłości. Zapytałam brata:
- Gdzie pójdziesz teraz do szkoły?
Chłopak pomyślał i powiedział:
- W Niemcach skończyłem naukę w gimnazjum, więc chciałem iść do liceum na profil społeczno-prawny, chcę być prawnikiem tak jak tata. Będę prowadził dalej kancelarię rodzinną.
- To bardzo dobry pomysł - uśmiechnęłam się.
- Znaleźli już sprawcy wypadku?
- Eh, jeszcze nie - mruknęłam, a chłopak posmutniał.
Do teraz nie znaleźli winnego za śmierć naszych rodziców. Policja umorzyła sprawę, bo to było już 3 lata temu. Przez ten okres czasu, mogli już dawno go znaleźć. Ale nie, bo za mało dowodów. Rozmawialiśmy jeszcze przez 20 minut, nagle usłyszałam dźwięk telefonu domowego.
- Ja pójdę odebrać - skinęłam głową na znak zgody.
Chłopak wyszedł z jadalni i poszedł odebrać. Usłyszałam rozmowę;
- Słucham, Radziej.....tak...rozumiem...to niesamowite..dziękuję bardzo - zakończył rozmowę.
Chłopak uradowany podszedł do mnie i powiedział:
- Słuchaj, mam bardzo dobrą wiadomość.
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Cześć! :) Oto rozdział, oczekiwany chyba.
Nie za długi, znowu. Nie miałam weny,
Rozdział pewnie beznadziejny.
Kontakt:
ask: zonecelestial
snapchat: blendziak - obecnie niedostępny, problemy XD
GRUPY NIE POSIADAM,
ALE JEŚLI CHCECIE MOGĘ
ZAŁOŻYĆ :)
pozdrawiam, autorka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz