Zapraszam do przeczytania notki pod rozdziałem!
Komentuj, pytaj! :)
W poprzednim rozdziale:
Zobaczyłam przez okno zarys sylwetki, był to na pewno mężczyzna. Zeszłam na dół, otworzyłam drzwi i ujrzałam Janka z zapłakaną Agatką. Wzbudziło to zaniepokojenie. Zapytałam:
- Agata, Jaś co was sprowadza?
Przyjaciółka zaczęła bardziej chlipać, więc Jasiek wziął sprawy w swoje ręce.
- Słuchaj jest ważna sprawa, bo Agatka...
W dzisiejszym rozdziale:
Anastazja POV:
- Słuchaj jest ważna sprawa, bo Agatka wpadła w poważne kłopoty - zdziwiłam się tak spokojna osoba i wpakowała się w kłopoty? Niemożliwe.
- Wejdźcie i mówcie o co chodzi.
Weszli, Agata siedziała i płakała, widać, że poruszyło ją to bardzo. Udałam się do kuchni po szklanki i sok jabłkowy. Idąc do salonu, wzięłam po drodze jakieś ciastka. Postawiłam wszystko na stole i usiadłam na przeciwko nich. Janek zaczął monolog:
- Słuchaj, zaczęło się od tego, że w jej domu - spojrzał na dziewczynę - ojciec zaczął pić alkohol. Matka ciężko pracowała, aby zarobić na wyżywienie i na podatki. Większość jej ,,kochany'' - ujął to w nawiasie - tatuś bił rodzeństwo Agaty.
Wtedy przyjaciółka się wtrąciła i zaczęła opowiadać lekko chlipiąc:
- Wtedy zaczęłam reagować Ale ojciec mnie również zaczął bić, wyzywać, poniżać. Zaczęłam brać... - zaczęła płakać.
- Zaczęła ćpać - dokończył Jasiek.
Z wrażenia wyplułam ciastko, które jadłam. Zaniemówiłam, nagle miałam tysiące myśli naraz. Jak tak spokojna dziewczyna, jak ona może brać narkotyki? To absurdalne. Napiłam się soku, nie wierząc, że to prawda. Wstałam i zaczęłam chodzić od prawej do lewej strony, jak wariatka. Chłopak patrzył na mnie martwiąc się o mnie i Agatę. Zauważyłam to po jego oczach. Nie wiedziałam co czynić w tym momencie. Dręczyło mnie to, że jej nie pomogłam. Choć nie wiedziałam, że ona ćpie. Przecież mogłam jej pomóc, usłyszeć jej myśli. Właśnie, w jej myślach jeszcze nie czytałam, jestem głupia. Zaczęłam słuchać jej myśli. Ich słowa, były mniej więcej takie:
Jestem głupia
Jestem do dupy
Skończę z sobą
Więcej możecie się domyślić. Odezwałam się:
- Jasiek, chodź na stronę. Musimy poważnie porozmawiać. Idź na podwórko.
Chłopak wstał poszedł i wyszedł na taras. Popatrzyłam z politowaniem na dziewczynę. Siedziała zapłakana, bawiąc się z palcami. Położyłam dłoń na jej udzie i pocierałam powoli, myśląc jak ją pocieszyć. Uniosła głowę i spojrzała mi w oczy błagalnym wzrokiem. Niekontrolowanie powiedziałam jej w myślach: ,,będzie dobrze''. Uśmiechnęłam się do niej. Odwzajemniła uśmiech i napiła się soku, dając mi znak, że da sobie rady, Wstałam i poszłam do Jasioka (mówię tak do niego), aby poważnie porozmawiać. Chłopak siedział na ławce, którą zrobił mój tata. Razem malowałam ją z mamą, zanim mieli wypadek. Gdy usłyszał moje kroki obrócił głowę w moją stronę. Przypatrywał się mi. Usiadłam obok niego i siedzieliśmy w ciszy. Zaczął strzelać palcami, co robi gdy jest tylko zdenerwowany. Zaczęłam rozmowę:
- Wiesz, tego nie można pozostawić. Aga się załamie i dojdzie do większych konsekwencji.
- Rozumiem Cię. Musi być pod ochroną jednego z nas. Myślałem, żeby ją przygarnąć, ale moja matka raczej nie pozwoli. Więc pomyślałem o Tobie - zawiesił głos, aby usłyszeć dźwięki dochodzące z salonu.
- Kurwa mać, wypierdalaj z mego życia! Jesteś skończonym dupkiem, zostaw mnie! - krzyczała Agatka.
Pobiegłam z Jasiem do pokoju, aby ujrzeć dwie sylwetki - dziewczyny i mężczyzny. Przyjaciółka podbiegła do nas i schowała się za nami. Nieznajomy przybliżał się, wtedy Janek przywalił mu lewym sierpowym, w tym czasie dzwoniłam na policję.
~*~
- Dziękuję za zgłoszenie. Dzięki wam złapaliśmy bandytę i dilera narkotyków - spojrzał na roztrzęsioną Agatę - a panią proszę jutro przyjechać na przesłuchanie.
- Dobrze, przyjadę z nią - powiedziałam dziewczyna uśmiechnęła się i odeszła.
- Jakie będzie miał konsekwencje? - znienacka Jasiek zapytał.
- Prawdopodobnie będzie wyrok więzienia na 10 lat za handel i dodatkowo 3 lata za groźby.
- Uhm, to dobrze. Ma za swoje debil jeden - odpowiedziałam.
Poszłam do kuchni zrobić coś na kolację. Zrobiłam makaron z sosem śmietankowym z dodatkiem brokułów. Ulubione danie przyjaciółki, jeśli dobrze wiem. Po wrzuceniu paczki z sosem do rondelka, odwróciłam się i zobaczyłam Agę jak opiera się o framugę. Patrzyła mi prosto w oczy, czułam jej radość z daleka. Nie były to już smutne, zmartwione oczy, lecz były beztroskie i radosne.
- Dziękuję za wszystko.
- Nie musisz dziękować, to czysta przyjemność pomóc ci - odpowiedziałam - od dziś mieszkasz ze mną. Mam pokój dla gości, to będzie twój pokój.
Dziewczyna podeszła do mnie i mocno przytuliła. Zrobiłam sos i ugotowałam makaron. Przyszykowałam talerze i sztućce na stole znajdującym się w salonie. Zawołam moją ,,ekipę'', po czym usiedliśmy do stołu, aby posilić się. Po skończonym posiłku, Jasiek zaoferował że posprząta, żebym mogła pomóc Agacie rozpakować się. Dziewczyna posiadała mało ubrań, więc zaproponowałam jej, że jutro zamiast iść do szkoły pójdziemy na zakupy.
~*~
Obudziłam się następnego dnia. Popatrzyłam na mój telefon, była 6:53.
Cholera, zaspałam, znowu.
Wtedy przypomniałam sobie, że z przyjaciółka idziemy do centrum handlowego. Z powodu, że jest tak szybko, postanowiłam przejść się po okolicy z Nelą. Usiadłam na skraju łóżka i wsunęłam na nogi moje ulubione klapki. Udałam się do łazienki, przeciągając się w czasie krótkiego spaceru do pomieszczenia znajdującego się w bezpośrednim połączeniu z moim pokojem. Wzięłam krótki prysznic, uczesałam włosy w kucyka. Leniwym krokiem podśpiewując kierowałam się w stronę szafy. Wyciągnęłam stare, różowe dresy, które mi kupiła mama i wyblakłą czarną bluzkę. Do tego wzięłam moje szare japonki.
- Agata, Jaś co was sprowadza?
Przyjaciółka zaczęła bardziej chlipać, więc Jasiek wziął sprawy w swoje ręce.
- Słuchaj jest ważna sprawa, bo Agatka...
W dzisiejszym rozdziale:
Anastazja POV:
- Słuchaj jest ważna sprawa, bo Agatka wpadła w poważne kłopoty - zdziwiłam się tak spokojna osoba i wpakowała się w kłopoty? Niemożliwe.
- Wejdźcie i mówcie o co chodzi.
Weszli, Agata siedziała i płakała, widać, że poruszyło ją to bardzo. Udałam się do kuchni po szklanki i sok jabłkowy. Idąc do salonu, wzięłam po drodze jakieś ciastka. Postawiłam wszystko na stole i usiadłam na przeciwko nich. Janek zaczął monolog:
- Słuchaj, zaczęło się od tego, że w jej domu - spojrzał na dziewczynę - ojciec zaczął pić alkohol. Matka ciężko pracowała, aby zarobić na wyżywienie i na podatki. Większość jej ,,kochany'' - ujął to w nawiasie - tatuś bił rodzeństwo Agaty.
Wtedy przyjaciółka się wtrąciła i zaczęła opowiadać lekko chlipiąc:
- Wtedy zaczęłam reagować Ale ojciec mnie również zaczął bić, wyzywać, poniżać. Zaczęłam brać... - zaczęła płakać.
- Zaczęła ćpać - dokończył Jasiek.
Z wrażenia wyplułam ciastko, które jadłam. Zaniemówiłam, nagle miałam tysiące myśli naraz. Jak tak spokojna dziewczyna, jak ona może brać narkotyki? To absurdalne. Napiłam się soku, nie wierząc, że to prawda. Wstałam i zaczęłam chodzić od prawej do lewej strony, jak wariatka. Chłopak patrzył na mnie martwiąc się o mnie i Agatę. Zauważyłam to po jego oczach. Nie wiedziałam co czynić w tym momencie. Dręczyło mnie to, że jej nie pomogłam. Choć nie wiedziałam, że ona ćpie. Przecież mogłam jej pomóc, usłyszeć jej myśli. Właśnie, w jej myślach jeszcze nie czytałam, jestem głupia. Zaczęłam słuchać jej myśli. Ich słowa, były mniej więcej takie:
Jestem głupia
Jestem do dupy
Skończę z sobą
Więcej możecie się domyślić. Odezwałam się:
- Jasiek, chodź na stronę. Musimy poważnie porozmawiać. Idź na podwórko.
Chłopak wstał poszedł i wyszedł na taras. Popatrzyłam z politowaniem na dziewczynę. Siedziała zapłakana, bawiąc się z palcami. Położyłam dłoń na jej udzie i pocierałam powoli, myśląc jak ją pocieszyć. Uniosła głowę i spojrzała mi w oczy błagalnym wzrokiem. Niekontrolowanie powiedziałam jej w myślach: ,,będzie dobrze''. Uśmiechnęłam się do niej. Odwzajemniła uśmiech i napiła się soku, dając mi znak, że da sobie rady, Wstałam i poszłam do Jasioka (mówię tak do niego), aby poważnie porozmawiać. Chłopak siedział na ławce, którą zrobił mój tata. Razem malowałam ją z mamą, zanim mieli wypadek. Gdy usłyszał moje kroki obrócił głowę w moją stronę. Przypatrywał się mi. Usiadłam obok niego i siedzieliśmy w ciszy. Zaczął strzelać palcami, co robi gdy jest tylko zdenerwowany. Zaczęłam rozmowę:
- Wiesz, tego nie można pozostawić. Aga się załamie i dojdzie do większych konsekwencji.
- Rozumiem Cię. Musi być pod ochroną jednego z nas. Myślałem, żeby ją przygarnąć, ale moja matka raczej nie pozwoli. Więc pomyślałem o Tobie - zawiesił głos, aby usłyszeć dźwięki dochodzące z salonu.
- Kurwa mać, wypierdalaj z mego życia! Jesteś skończonym dupkiem, zostaw mnie! - krzyczała Agatka.
Pobiegłam z Jasiem do pokoju, aby ujrzeć dwie sylwetki - dziewczyny i mężczyzny. Przyjaciółka podbiegła do nas i schowała się za nami. Nieznajomy przybliżał się, wtedy Janek przywalił mu lewym sierpowym, w tym czasie dzwoniłam na policję.
~*~
- Dziękuję za zgłoszenie. Dzięki wam złapaliśmy bandytę i dilera narkotyków - spojrzał na roztrzęsioną Agatę - a panią proszę jutro przyjechać na przesłuchanie.
- Dobrze, przyjadę z nią - powiedziałam dziewczyna uśmiechnęła się i odeszła.
- Jakie będzie miał konsekwencje? - znienacka Jasiek zapytał.
- Prawdopodobnie będzie wyrok więzienia na 10 lat za handel i dodatkowo 3 lata za groźby.
- Uhm, to dobrze. Ma za swoje debil jeden - odpowiedziałam.
Poszłam do kuchni zrobić coś na kolację. Zrobiłam makaron z sosem śmietankowym z dodatkiem brokułów. Ulubione danie przyjaciółki, jeśli dobrze wiem. Po wrzuceniu paczki z sosem do rondelka, odwróciłam się i zobaczyłam Agę jak opiera się o framugę. Patrzyła mi prosto w oczy, czułam jej radość z daleka. Nie były to już smutne, zmartwione oczy, lecz były beztroskie i radosne.
- Dziękuję za wszystko.
- Nie musisz dziękować, to czysta przyjemność pomóc ci - odpowiedziałam - od dziś mieszkasz ze mną. Mam pokój dla gości, to będzie twój pokój.
Dziewczyna podeszła do mnie i mocno przytuliła. Zrobiłam sos i ugotowałam makaron. Przyszykowałam talerze i sztućce na stole znajdującym się w salonie. Zawołam moją ,,ekipę'', po czym usiedliśmy do stołu, aby posilić się. Po skończonym posiłku, Jasiek zaoferował że posprząta, żebym mogła pomóc Agacie rozpakować się. Dziewczyna posiadała mało ubrań, więc zaproponowałam jej, że jutro zamiast iść do szkoły pójdziemy na zakupy.
~*~
Obudziłam się następnego dnia. Popatrzyłam na mój telefon, była 6:53.
Cholera, zaspałam, znowu.
Wtedy przypomniałam sobie, że z przyjaciółka idziemy do centrum handlowego. Z powodu, że jest tak szybko, postanowiłam przejść się po okolicy z Nelą. Usiadłam na skraju łóżka i wsunęłam na nogi moje ulubione klapki. Udałam się do łazienki, przeciągając się w czasie krótkiego spaceru do pomieszczenia znajdującego się w bezpośrednim połączeniu z moim pokojem. Wzięłam krótki prysznic, uczesałam włosy w kucyka. Leniwym krokiem podśpiewując kierowałam się w stronę szafy. Wyciągnęłam stare, różowe dresy, które mi kupiła mama i wyblakłą czarną bluzkę. Do tego wzięłam moje szare japonki.
Chodziłam z Nelką po parku znajdującym się niedaleko mnie. Spuściłam psinkę ze smyczy i usiadłam na ławce niedaleko fontanny. Zauważyłam postać, która wychyla się zza drzewa i patrzy na mnie. Przetarłam oczy, myśląc, że to jakieś zwidy. Otworzyłam oczy i nie widziałam tej osoby. Nela podbiegła do mnie, więc zapięłam jej smycz. Ruszyłyśmy w stronę domu. Zauważyłam Jasia, który szedł do szkoły. Chłopak zobaczył mnie i ruszył w moją stronę.
- A ty do szkoły nie idziesz? - zagadnął.
- Nie idę, postanowiłam z Agatą wybrać się na zakupy. Trzeba jej dokupić ubrania.
- No okej, ale kupcie mi coś w Maku - zaśmialiśmy się,
- Postaram się, dokupimy też artykuły spożywcze. Przyjdź po szkole do mnie.
Chłopak skinął głową, przytulił mnie i skierował się w stronę szkoły. Idąc ulicą zauważyłam staruszkę, która stała parę metrów ode mnie. Rozglądała się. Usłyszałam jej myśl:
Nikt nie pomoże, rozpieszczone bachory
Spojrzałam na kobietę i uśmiechnęłam się. Podeszłam do niej i poczułam jej mocne perfumy.
- Przepraszam, pomóc pani?
Kobieta spojrzała na mnie jak na ducha. Zdziwiła się, że tak młoda osoba chce pomóc. Podała mi rękę i przeszłam z nią na drugą stronę jezdni. Podziękowała mi i dała mi medalik w podziękowaniu. Zamrugałam parę razy, przyglądając się naszyjnikowi. Podniosłam głowę i zauważyłam, że kobiety nie ma.
Dziwnie się zrobiło
Szłam w stronę domu. Będąc przy mojej parceli, sprawdziłam skrzynkę na listy. Wzięłam koperty i weszłam do domu. Położyłam listy na stół znajdujący się w salonie, spuściłam psinę ze smyczy. Mój brzuch dawał mi sygnał, że pora na śniadanie. Podchodząc do lodówki, przypomniałam sobie, aby odebrać dzisiaj Maxa o 18 z dworca kolejowego. Zrobiłam naleśniki i postawiłam talerz z nimi na blacie kuchennym blisko mikrofali. Wzięłam dwa z nich i polałam syropem klonowym. Zjadłam posiłek z smakiem. Udałam się do łazienki, aby umyć ręce i zęby. Wchodząc do pokoju, zobaczyłam na termometr, który wskazywał 27 stopni. Przebrałam się w inne ubrania. Założyłam moją ulubioną koszulkę Ramones.
- A ty do szkoły nie idziesz? - zagadnął.
- Nie idę, postanowiłam z Agatą wybrać się na zakupy. Trzeba jej dokupić ubrania.
- No okej, ale kupcie mi coś w Maku - zaśmialiśmy się,
- Postaram się, dokupimy też artykuły spożywcze. Przyjdź po szkole do mnie.
Chłopak skinął głową, przytulił mnie i skierował się w stronę szkoły. Idąc ulicą zauważyłam staruszkę, która stała parę metrów ode mnie. Rozglądała się. Usłyszałam jej myśl:
Nikt nie pomoże, rozpieszczone bachory
Spojrzałam na kobietę i uśmiechnęłam się. Podeszłam do niej i poczułam jej mocne perfumy.
- Przepraszam, pomóc pani?
Kobieta spojrzała na mnie jak na ducha. Zdziwiła się, że tak młoda osoba chce pomóc. Podała mi rękę i przeszłam z nią na drugą stronę jezdni. Podziękowała mi i dała mi medalik w podziękowaniu. Zamrugałam parę razy, przyglądając się naszyjnikowi. Podniosłam głowę i zauważyłam, że kobiety nie ma.
Dziwnie się zrobiło
Szłam w stronę domu. Będąc przy mojej parceli, sprawdziłam skrzynkę na listy. Wzięłam koperty i weszłam do domu. Położyłam listy na stół znajdujący się w salonie, spuściłam psinę ze smyczy. Mój brzuch dawał mi sygnał, że pora na śniadanie. Podchodząc do lodówki, przypomniałam sobie, aby odebrać dzisiaj Maxa o 18 z dworca kolejowego. Zrobiłam naleśniki i postawiłam talerz z nimi na blacie kuchennym blisko mikrofali. Wzięłam dwa z nich i polałam syropem klonowym. Zjadłam posiłek z smakiem. Udałam się do łazienki, aby umyć ręce i zęby. Wchodząc do pokoju, zobaczyłam na termometr, który wskazywał 27 stopni. Przebrałam się w inne ubrania. Założyłam moją ulubioną koszulkę Ramones.
Słyszałam dźwięki z pokoju Agaty, więc weszłam do jej pokoju. Dziewczyna oglądała telewizję, widząc mnie uśmiechnęła się.
- Śniadanie jest gotowe, jakby co zjadłam już - poinformowałam ją.
- Dobrze, dziękuję.
- O 10 wychodzimy na zakupy, pamiętaj. Więc masz - spojrzałam na telefon - 2 godziny na przygotowanie się.
Wyszłam z pomieszczenia i udałam się do salonu. Będąc na parterze, wzięłam listy do ręki. Okazały się to rachunki za prąd i wodę. Pewnie się pytacie skąd mam pieniądze. Mój ojciec za nim żył, miał własną kancelarię. Po jego śmierci sprzedałam ją. Moja matka miała własną kwiaciarnię, zostawiłam ją. Wynajęłam ją, więc pieniądze pochodzące z wynajmu są wpłacane na konto. Do tego miałam własne oszczędności i pieniądze z konta rodziców. Został jeden list, nie miał pieczątki od poczty. Otworzyłam list i okazał się być on do mojej współlokatorki. Udałam się do jej pokoju, zapukałam. Usłyszałam jej głos, więc weszłam. Podałam jej kartkę i zaczęła czytać. Po kilku sekundach miała łzy w oczach co oznaczało niedobre wieści. Założę, że chodzi o jej ojca lub porachunki z bandytą. Agata już miała coś powiedzieć, ale zamknęła usta. Usiadłam na skraju jej łóżka. Dziewczyna spojrzała na mnie swoimi piwnymi oczami, które zaczęły się robić czerwone. Lekko przytuliła mnie, odsunęła się i otarła kołdrą łzy. Wiedziałam, że szykuje się szokująca wiadomość dla niej lub dla nas obu lub jeszcze dla nas trzech. Napisałam szybko Jasiowi SMS.
Anastazja: Umiesz zerwać się z lekcji? Ważna sprawa.
Janek: Jasne, postaram się. Zostało 5 minut do końca matematyki.
Anastazja: Dzięki :)
Odłożyłam telefon na jej szafkę nocną. Usłyszałyśmy jak burczy jej w brzuchu, dziewczyna zaśmiała się. Wyszłam z jej pokoju i szybko udałam się do kuchni po naleśniki i syrop klonowy. Usłyszałam dzwonek do drzwi, spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam przyjaciela. Wpuściłam go do środka i pobiegł szybko na górę. Szłam schodami na piętro i kroczyłam do jej pokoju. Weszłam i położyłam jej talerz na jej kolanach. Zjadła szybko. Janek usadowił się na krześle bujanym, które stało w rogu. Agata zaczęła rozmowę:
- To będzie ciężka rozmowa.
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Hej, hej! :) Witam,
Po krótkiej przerwie. Rozdział napisany
W miarę moich możliwości.
Kontakt:
ask: zonecelestial
snapchat: blendziak
GRUPY NIE POSIADAM.
JEŚLI BĘDZIE WIĘKSZA LICZBA
OSÓB CO CZYTA MÓJ BLOG,
ZAŁOŻĘ JĄ :)
pozdrawiam, autorka.